Find the beter part of me.And shutdown.
środa, 21 marca 2007
Czy jestem już historią?
Długo mnie tu nie było, więc może jest taka możliwość...A dużo się działo ostatnimi czasy, niestety i stety dużo...więc może wam troszkę przynudzę...zacznijmy...
sobota, 13 stycznia 2007
To nie był wiersz...

*I*

Iskry łez, w poświecie błękitu.

Zgłębiłam tajemnice, zobaczyłam szarośc świata.

Tyle ludzi na ziemi, a nie można znaleźc wspólnego języka.

Tyle dłoni na choryzoncie, tyle serc, światła znikają, zostaje blask łez.

Pogrążają się oceany, myśli błądzą bezwładnie.

Giną gwiazdy, szepczą usta katastrofy.

Z okolic dobiega skowyt, wypala się wzrok szaleńczy.

W oddali czuję ich dotyk, to dusze na uwięźi.

Wiatr w oknach tańczy, firany miotaja powietrzem.

Jest ciężkie, tak ciężkie, jak dłonie zmarłego dziecka.

Uderza w skronie, zamyka się wreszcie.

Dnia następnego, po spokojnej Apokalipsie.

Skazańcy zlizują z ran krew, szkaradne usta otulone karminem.

Ostatni dzień, ostatnia noc.

Już koniec, a ja żyje jeszcze.

*II*

Ściany atłasowe, krzyczą poprzec cienie.

Światła rozklejone, idą w zapomnienie.

Serca malowane krwią.

Zwiewnie, lekko idzie zgon.

Wdycham wodę, poję się powietrzem.

Moje oczy ciągle krzyczą, jeszcze.

Usta mróżą się w uroczym geście.

Wykonała skłon moja prawa rzęsa.

A nos, palcem wskazał drogowskaz.

Idąc przed sebie, cofam się.

Uchem łapie symfoniczną pustkę.

Jedno umysł wie, gdy odejdzie cień, gdy mnie zmróży wieczny sen.

Zniknie puls, i zakrztuszę się tą chwilą...

poniedziałek, 08 stycznia 2007
Cut i t out

Wymagają, plączą.Psycholog, psychotropy.Nic nie pomaga.

Coraz więcej ludzi odwraca się, pojawiają się.Zaóważając mnie, zaczynają udawac, że ich nie ma.

Serce mi pęka na widok mojej bezradności, chcę porozmawiac, jakoś to wszystko zmieniac.Nikt nie daje rady żeby mi pomóc.Macie swoje problemy, nie chcę przeszkadzac.Tylko czemu mam byc uważana za jedną z tych które tylko by narzekały, czemu w mojej głowie tylko takie myśli, czemu się pytam?!?Potrzebuję kogoś kto ze mną porozmawia, nikt nie wytrzymuje, psycholodzy nie rozumieją, wypisują coś w tych swoich notesikach.

"Nie potrafię nawiązac normalnego kontaktu z jednostką personalną."

Rodzina, zawala się.Szkoła, ja sama wszystko psuje. Znajomi, przyjaciele, odchodzą nie potrafią ze mną wytrzymac.Może tak będzie lepiej.Może lepiej będzie jak zostanę sama, zacznę funkcjonowac jak zegarek, jak maszyna.Lepiej będzie jeżeli moja osobowośc zaniknie, sama już nie wiem kim jestem.Czy ja kiedykolwiek wiedziałam...

Wiem napewno, lepiej życ jak maszyna, niż miec osobowośc, bo krzywdzi się siebie i innych.

niedziela, 07 stycznia 2007
To na górze to mojej roboty ^^...takie błache a cieszy.

Wszystko czego nie mogę się spodziewac, pojawia się tylko i wyłącznie przezemnie. Nie wiem, ale nie czuję żebym znalazła człowieka który naprawde chiałby mnie zrozumiec. Mam tyle pomysłów, a nawet kiedy wydobęde je na światło dzienne, spoglądają z góry, stwierdzają, że mi się nie uda. A ja...dzisiaj pomyślałam. Nie muszę im nic pokazywac, nie muszę udawadniac, że jestem kimś, bo gdybym nie była kimś to nie miałabym tylu pomysłów w głowie.

Dzisiaj dołanczam początki zapisków nocnych, dawno tego nie robiłam nareszcie moge :].

Oraz kilka zdjęc z kamerki internetowej, mojego autorstwa ^^

Proszę o komentarze.

<<==nie, ja nie mam bzika na punkcie klawiatury. ;P

<<==nie wiadomo po co, ale czemu mam się pytac?

<<==z tego jestem dumna, tunel...

piątek, 05 stycznia 2007
Save my light...

Niedawno po raz kolejny obejrzałam "Amelia.Le Fabuleux Destin di Amelie Poulain".

Ogólnie rzecz biorąc w obięcia...film rozszarpał mnie na kawałki, zmieszał, i znów poskładał w całośc...dziwi Was to?!?...mnie nie.Otóż fabuła opowiadająca o skrytej marzycielce mimo, że nie ma tam psychopatów, psychologicznych połamańców, prześladowców, zwariowanych naukowców czy jakich kolwiek tego typu...jest zaskakująco przerażająca...rzecz w tym, że znikają już dziwne pasje, zaskakujące zachowania, bezwględna wiara w spełnienie marzeń itp.A nawet jeżeli się z dażają to tylko w zaciszu czterech ścian...A chciałoby się tak podziwaczyc, ale nie ma z kim :]...

A tak apropos, muzyka z filmu jest świetna polecam.Ja śmiało mogę powiedziec, że działa na mnie jak...hmm...afrodyzjak?!? ;>.

Polecam film i ścieżkę dzwiękową!

PS:Jeżeli znajdzie się jakaś szanowna postac mająca 'dziwne' zainteresowania, prrroszę niech zostawi komentarz ^^...cdn.

Welcome to my world, world of music...it
A nie wspomiałam, że mam zamiar zamieszczac tutaj moje ukochane teledyski...ciekawa jestem czy Was one też wprawią w to samo...każdy zachowuje się inaczej...
Incubus-Megalomaniac; Anna Molly

To pierwszy utwór Incubus który usłyszałam, odrazu go pokochałam...myślałam, że ten jest najlepszy...jeżeli chodzi o teledysk i muzkę...

Megalomaniac==>>>

Ale...

Zobaczyłam teledysk Anna Molly, tak...teraz wiem napewno...ANNA MOLLY (w utworze słychac ANOMALY)...tak jak przy Megalomaniac, wpadam w 'szał'...

Anna Molly==>>>

Ale różnica w tym, że w tym 'szale' nie wiem co robię ;>...

Marilyn Manson-Coma White

Nie pytajcie dlaczego...słuchajcie...

I jak, żyjecie jeszcze? ;)

Joker

Utwór może nie jest specjalny, nie ma co radiowy przebój ^^.

Ale łatwo wywnioskowac dlaczego szaleje na punkcie tego teledysku...

hmm...dla nie wtajemniczonych, mam tkz. bzika na punkcie kociaków ^^.

czwartek, 04 stycznia 2007
Skin-Faithless

Hmm, nic dodac nic ując...odrazu mnie chwyciło za serce i teledysk i wykonanie muzyczne...

Ohhh...I LOVE IT!!! 

wtorek, 02 stycznia 2007
Get behind me satan...?!?

Otwierają się wrota, otwiera się umysł i wszystkie myśli wypływają na wierzch...wieczór, czas kiedy wszystko kręci się, myśli się plączą, słyszę każdy głos oddzielnie...przemawiam do siebie...chcę coś zapisac, łapię za papier, pióro, nic...umilkłam, siedzę i patrzę w biel kartki, jedyny jasny akcent widoczny w świetle świeczki...

W słuchawkach: Renata Przemyk, TOOL, Pearl Jam, Republika, Manson, Korn, Slipknot...hmm...długo by wymieniac...

Tak tradycyjnie wygląda mój wieczór, i noc...ale brakuje, brakuje jednego szczegółu...nie powiem, nie napiszę, bo wszystko straci sens...wiem, że pewnie nigdy nie zdarzy się okazja na zapełnienie tej pustki, a przychodzi ona codziennie...

Nie spaceruję nago, nie wypada zbyt głośno mi się śmiac. Patrzą źle, gdy do siebie gadam. I nie dają mi zbyt wiele szans...

Odkochaj nas i chodźmy stąd, Tobie dam na imię strach, sobie wezmę jeszcze mniej to więcej niż byś mógł mi dac...

Nie przynoś ładnych słow.Czuję, że w takich słowach mieszkają anioły, tylko ciągle niema w nich mnie...

Wtedy naglę zjawię się i poczujesz, że nic lepszego ponad to już nie spotka Cię. Pomaluję oczy i przemebluje wyszystko w Twojej głowie...

Nowy Rok?!?

Impreza byla...hmm...ciekawa...(Party ends with 'impressive peacock')...Mam nadzieję skomponowac samodzielnie impreze 'sylwestrowa' jeszcze w tym miesiącu.                                                                                            Ale cóż dziekujemy wszystkim tam zgromadzonym, za udany wieczor, pełen świetnej zabawy i śmiechu, ale też zamyślenia i łez...

Jak co roku pojawiają się, plany...hmm...ale rzeczonej 100-punktowej listy nie wyjawię, bo sie nie uda ;P

Podsumowanie?...dajcie chwilke pomyślec.

Początek roku, nie był przełomem.Jak zwykle olewanie szkoły itp.Chociaż wariowałam więcej niż zwykle :].                                                      Później zamieszkałam u babci, i tu zaczęły się schody.                            Poznałam gościa który wynajmował u niej pokój :(...Byliśmy ze sobą, jakiś czas...ech.(młoda i głupia).Skończyło się utratą zaufania rodziców <płacze>.

Wakacje w Angli, myśli samobójcze i czas dotrwania do ostatniej chwili.Powrót do ukochanej ojczyzny i znów człowiek o którym mowa była.2Miesiące problemów, drugi miesiąc był już tym w którym zaczełam widziec jaśniej.Przejrzałam na oczy, dałam sobie spokój.Stwarzając pozory dla rodziny i siebie zajęłam się nauką i tym co mnie interesowało.Ogólnie rzecz jasna spartaczyłam sprawę.Pod koniec roku szkoła poszła w odstawkę, oceny marniały w oczach, potem podobnie było z zainteresowaniami.

Porównując obydwie połowy tamtego roku.Mimo problemów druga połowa była zdecydowanie lepsza, skończyłam rozdział życia który wszystko mi w nim namieszał.Zaczełam nowy i pomimo tego, że teraz jest tak poplątany to cieszę się z tego, bo nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi, o których istnieniu (aż dziw) nie miałam pojęcia :).

Kocham Was ludzie<TOOLi>.A szczególnie...z resztą sami dobrze wiecie <przytula> :*

<<<==NOWY ROCZEK ^^

A tak poza tym, szare niebo dziś spowiło nasze miasto, a ludzie tacy niemrawi.Jest karnawał, stwarzajcie chociaż pozory zadowolonych, ja się staram :|

czwartek, 28 grudnia 2006
Pojawiają sie...

Pwietrze przeszył żałosny krzyk...

To ja.To mój pierwszy ŻAŁOSNY 'wpis'...

Mały pokój bez okien.Szare ściany z zaciekami.Jedna ledwo świecąca żarówka...w kącie.Skulona postac dziewczyny.

Hmm...na ścianach pojawiają się obrazy.napisy...to jej historia.To moja historia na która patrze z boku.

This is beginning of the end.